Przyjazd do Algierii cz. 23

By admin

Styczeń 29, 2017 Wyjazd do Algierii No comments

Właśnie wiatr rozwiał mgły i widać na wzgórzu do morza schodzącym, trójkątną białą masę, niby olbrzymią stopę mitycznego Atlasu. Wzgórze błyszczy sic i razi przede wszystkim falą światła, która odbija się od murów arabskich domostw obielonych wapnem. Jakiś blask szczególny bije, jak łuna białego fajerwerku, od tego skupienia murów, piętrzących się jedne nad drugimi coraz wyżej i wyżej. Nic podobnego do naszych miast, wszędzie tylko poziome i pionowe plany, które się potrącają, przecinają, krzyżują. Mury te wyglądają razem jakby wykute w marmurze, lub jak gigantyczna mozaika wielkich opalowych sześcianów. Bo jutrzenka łagodzi ten blask białych ścian swym różowym tchnieniem i widać, że powleka także całe wzgórza fioletem. W całej tej masie domów ani dachu, ani okna, ni wieży, ni kopuły, tylko od czasu do czasu wystrzela ciemny cyprys, odwieczny, rozłożysty platan, lub kołysze się niedbale zielonowłosa palma.

To Algier.

Coraz bliżej podjeżdżamy ku miastu, coraz więcej zwracamy się na lewo; już widać obok arabskiego miasta europejską widocznie dzielnicę. Najbliżej admiralicja, której budynki skupiają się koło morskiej latarni, dalej w cichej wodzie przeglądają się maszty i widać szare plamy domów. Na przedłużeniu wzgórza rysuje się przedmieście Mustafy, rozsiane na  niem w pojedynczych willach  i zbiegające ku morzu zbitą masą budynków.

To Cię zainteresuje:

– etykiety logistyczne
– rury okrągłe z miedzi