Przyjazd do Algierii cz. 25

By admin

Styczeń 29, 2017 Wyjazd do Algierii No comments

Ledwo utwierdzono kotwice i spuszczono schodki, już napadają nas piraci! Zupełnie jak za korsarskich czasów Algieru, pokład opanowany jest przez jakichś wpół nagich ludzi, o cerze czarnej lub branżowej, ubranych w białe szmaty lub brudne łachmany, z fezami, których barwy pod zużyciem rozpoznać niepodobna. Nie lękaj się, to są miejscowi posługacze. Wszystko to rzuca się na kufry i pakunki i nim się opatrzysz, już złożone są w barce. Wsiadasz i za chwilę jesteś na stałym lądzie. Tu nowy napad podobnie niegroźnych piratów. Wybierasz jakiegoś ciemnego Araba o żylastych dłoniach i idziesz na komorę. Ostatnia to stacja, niedługa, bo na zaręczenie, że nie masz owoców i sposobności przeniesienia z niemi do algierskich winnic phylloxery, puszczają cię bez rewizii. Teraz ze sto schodów w górę i jesteś na bulwarze. O hotel, i to wyborny nietrudno.

W pięć dni, jadąc z odpoczynkiem nawet, bo nocując w Zurychu, możesz dziś przebyć całą przestrzeń, dzielącą Kraków od Algieru, a kto po tym znużeniu chce należnego odpoczynku, najlepiej zrobi, idąc do maurytańskiej łaźni. Jest ich w mieście dosyć, wszystkie stoją cały dzień otworem aż do późnej nocy, dla mężczyzn niedostępne od południa do szóstej, bo w tym czasie przychodzą tam kobiety.

To Cię zainteresuje:

– producent uszczelek gumowych
– metale kolorowe rzeszów